Wizytacja Ośrodka Wczasowo-Kolonijnego “Bursztyn” w Międzywodziu przed letnim obozem 2022

Międzywodzie 13.10.2021

Z myślą o przyszłorocznej akcji letniej, już od początku października rozpoczęliśmy poszukiwania odpowiedniego miejsca nad morzem i zarazem odpowiedniego ośrodka, który spełniałby kilka istotnych warunków, w celu zorganizowania wypoczynkowego obozu dla dzieci i młodzieży. Jedyną sensowną ofertę znalazła pastorowa Agnieszka Borski: Ośrodek Wczasowo-Kolonijny “Bursztyn” w Międzywodziu, który położony jest o ok. 250 m od przepięknej plaży, która dodatkowo ma wydzielone miejsce dla ośrodka.

Zadanie sprawdzenia tej lokalizacji i wydania ostatecznej opinii, czy “kupujemy” miejsce i decydujemy się na zorganizowanie obozu spadło na mnie oraz wiceprezesa STE – p. Wiesława Kędziora. Chcąc jak najlepiej wywiązać się z przyjętego na siebie zadania oraz by w miarę jak najwcześniej zarezerwować ośrodek, dosłownie dwa dni od znalezienia tego lokum wybraliśmy się do Międzywodzia, by na miejscu przekonać się, jak ewentualnie mógłby wyglądać obóz i przede wszystkim czy będzie się podobał młodzieży.

W przeddzień wizyty w Międzywodziu, pokonaliśmy trasę prawie 700 km. Na miejscu byliśmy umówieni z p. Jackiem Bonderowiczem, który oprowadził nas po ośrodku, pokazał pokoje, stołówkę oraz pozostałe zaplecze. Największym atutem ośrodka była nie tylko wspaniała lokalizacja – rzeczywiście 250 m od plaży, ale również niezbyt wygórowana cena, jak na warunki oraz właśnie bliskie położenie od morza.

Cały ośrodek mieści się w dwóch połączonych ze sobą budynkach i może pomieścić ponad 300 osób. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na zorganizowanie obozu dla 180 osób,  co było związane z tym, że właśnie tyle miejsc miał budynek z pokojami, które posiadały własne łazienki. Taka decyzja wypływała również z bardzo praktycznego powodu: łatwiej zapanować nad 180-osobową grupą swoich obozowiczów zamieszkujących w całości jeden budynek, aniżeli nad mniejszą grupą obozowiczów, którzy muszą dzielić budynek z jakąś jedną czy dwoma nieznanymi koloniami.

Po powzięciu ostatecznej decyzji o przeprowadzeniu obozu i ustaleniu z p. Jackiem wiążących terminów (termin obozu oraz terminy podpisania umów i wpłat zaliczki i poszczególnych rat), udaliśmy w drogę powrotną – znowu prawie 700 km. W czasie drogi było sporo czasu na myślenie, z którego rodziły się nowe pomysły i układał się zarys obozu i działań, które nas czekały. Ich realizacja rozpoczynała się od stworzenia wstępnego formularza zgłoszeniowego i rozpoczęcia zapisów i zbierania zaliczki. Cała reszta była rozłożona na kolejne miesiące. Jak na razie jesteśmy pełni optymizmu, bo przecież zgodnie z założeniami STE chcemy działać “…dla Bliźniego – z myślą o Bogu i Kościele”. No i z tego powodu oczywiście spodziewamy się też Bożego błogosławieństwa.

Tekst i zdjęcia: ks. Alfred Borski